Moja rodzinka

Listopad 23, 2006

Mimo, że święta będą dopiero za ponad miesiąc to ja mamwrażenie, że będą lada moment. To wszystko przez dekoracje w oknach wystawowychprawie we wszystkich sklepach. Na szybach poprzyklejane są ozdoby choinkowe, ana drzwiach malutkie dzwoneczki i bombki. Kolorowe łańcuchy można spotkaćwszędzie. Nawet agencje reklamowe oferują reklamę o tematyce świątecznej.

U mnie w pracy na szczęście nikt jeszcze nie rozwiesił nic,co by przypominało o świętach. Z okien budynków Warszawa już teraz wyglądaimponująco i kolorowo – po prostu świątecznie.

Moja młodsza siostra szuka jakiejś oferty pracy przedświętami. Chce bowiem uzbierać sobie pieniądze na komputer. Oczywiście rodzicedadzą jej znaczną część, jednak resztę Kasia będzie musiała sobie dozbierać.Tej miłośniczce nowej technologii i zaawansowanego sprzętu z pewnością się uda.Ja natomiast obiecałam jej, że przez pół roku będę płacić za nią Internet.Ostatnio czytałam sondaże, z których wynikało, że osiem na dziesięćużytkowników komputera posiada Internet. No cóż, postęp idzie z czasem. Tatanamawia Kasię od dłuższego czasu, by zapisała się do szkoły języków obcych.Moja siostra nieźle radzi sobie z angielskim i tata bardzo chce, by zostałatłumaczem. Mama natomiast marzy, że moja kochana siostrzyczka będzie kucharkątak jak ona. Od dziecka przekazuje Kasi sekretne przepisy kulinarne. Niektórepotrawy takie jak Tatar po polsku mama przyrządza według przepisu swojejprapraprababci. Mimo tak starych receptur wszystkie potrawy są nadalwyśmienite. Kasia jednak nie ma ochoty spełnić woli żadnego z rodziców. Chcenatomiast iść w ślady za swoją najlepszą przyjaciółką Wiktorią, która jestinstruktorką w szkole tańca, a w wolnej chwili pasjonuje się jogą. W Warszawiejest bardzo dużo ofert zarówno dotyczących jogi jak i tańca, więc Kasia ma wczym wybierać. Tak, czy inaczej, cokolwiek zrobisz moja siostrzyczko, totrzymam kciuki, żeby ci się udało.

Reklamy

Ciotka wygrała w Totolotka

Październik 5, 2006

O wygranej ciotki huczało w całej wsi. Ciotka, kobieta z żelaznymi zasadami zmieniła swój styl życia w niewiarygodnym tempie. Nabyła okazały domek jednorodzinny, który zaadoptowała na swoje potrzeby. Wymieniła wszystkie okna i drzwi. Dwa pokoje przerobiła na gustowny salon z kominkiem. Zatrudniła Maryśkę w charakterze gospodyni. Sama zaś postanowiła zmienić swój zewnętrzny wizerunek. Z zapałem studiowała poradnik i na bieżąco śledziła najnowsze reklamy. Dwa razy w tygodniu wyjeżdżała do Warszawy, gdzie uczęszczała do szkoły tańca. Patrząc na ciotkę, miało się wrażenie, że ubyło jej 20 lat. By zaszpanować znajomym, ciotka zapisała się na kurs języka angielskiego. Jednak zapał ciotki nie szedł w parze z ochotą do nauki. Ciotka szybko zrezygnowała ze swojego pomysłu. Chciała pokazać, że jest nie byle kim. Wiedziała, że sołtys ma komputer, a ona chciała być lepsza. Kupiła notebooka ku zazdrości mieszkańców. Nie ważne było, że nie umiała się z nim obchodzić, ważne było, że go ma.
Ciotka, jako człowiek światowy, prowadzenie domu powierzyła Maryśce. Ta, za radą ciotki miała zając się gotowaniem obiadów i kolacji, a wszystko miało mieć posmak wykwintności. Ekspedientka jedynego we wsi sklepu spożywczego miała z Maryśką nie lada kłopoty. Maryśka szukała takich warzyw, owoców i mięsa, o których nawet ona nie słyszała. Gosposia, bardziej pojętne niż ciotka szybko wprawiła się w kuluary kuchni dzięki różnistym przepisom kulinarnych i poradom kuchennym.
Tymczasem wygrana ciotki topniała w oczach. Ciotka nie chciała zrezygnować z firmowych ciuchów, ani z prowadzonego życia na wysokiej stopie.
Maryśka przeczuwała, co się święci. A że nie była w ciemię bita, znalazła atrakcyjną ofertę pracy za granicą. Maryśka w Ameryce zbiła fortunę, a ciotka pomału zaczęła wyprzedawać wszystko, co posiadała. Po trzech latach Maryśka wróciła do rodzinnej wsi. Była przerażona widokiem ciotki. Ulitowała się nad nią i zatrudniła ją za marne pieniądze do sprzątania swojego domu. Maryśka miała głowę na karku. Zarobione pieniądze ulokowała tak, by mogły się one rozmnażać. Kawiarenka internetowa z najnowocześniejszym sprzętem komputerowym założona przez Maryśkę we wsi nieźle prosperowała. Ciotka zaś zazdrośnie patrzyła na życie swej dawnej pokojówki i coraz częściej pukała się w czoła z żalu nad własną głupotą.
 

O współczesnym Czerwonym Kapturku

Wrzesień 29, 2006

W małej miejscowości pod Warszawą żył sobie Czerwony Kapturek ze swym ojcem. Matka – kobieta cudnej urody kilka lat temu wyszła do pracy i dotąd nie wróciła. Widywano ją czasami w tak zwanym szerokim świecie, ale z czasem ślad po niej zaginął. Ojciec Kapturka zamknął przed nią drzwi do własnego serca. Odtąd Czerwony Kapturek przejął obowiązki matki. Razu pewnego ojciec polecił córce, by ugotowała rosół, upiekła ciasteczka, kupiła kilka niezbędnych produktów i zaniosła to wszystko chorej babci. Ostrzegł ją, by nie zbaczała z drogi i unikała wilka. Kapturek, dzięki poradom i przepisom kulinarnym szybko uwinął się z zupą i słodkościami i ruszył koleją w drogę do babci zamieszkałej w stolicy.
W pociągu Kapturek napotkał niezwykle przystojnego wilka, który miał niejedno na swoim koncie. Wilk okazał się człowiekiem obytym w świecie. Pracował w agencji reklamowej, doskonale znał trzy obce języki i dość biegle posługiwał się komputerem. Nic więc dziwnego, że wilk oczarował Czerwonego Kapturka. Nim podróż dobiegła kresu Kapturek i wilk zostali przyjaciółmi. Wilk śpieszył się do pracy, więc z żalem rozstał się z nową przyjaciółką.
W tym czasie Kapturek dotarł na osiedle, w którym mieszkała babcia. Jakież było jego zdziwienie, gdy przez otwarte okno wypadały książki, a z mieszkania dobiegały przytłumione krzyki.
Gdy Kapturek wpadł do mieszkania ujrzał przerażający widok: babcię związaną i zakneblowaną oraz splądrowane mieszkanie. Policja szybko ustaliła sprawcę napadu. Był nim uroczy przyjaciel Kapturka. Dziwczyna zatańczyła dokładnie tak, jak zagrał wilk. Jego łupem padły wszystkie babci oszczędności i wartościowy sprzęt komputerowy.
Oj, Kapturku, czy Polak zawsze musi być mądry po szkodzie?